since I was born I started to decay. now nothing ever, ever goes my way.
| < Czerwiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Kategorie: Wszystkie | Phi
RSS
poniedziałek, 09 kwietnia 2018
welcome to the jungle, are you gonna dance with me?

To, że ludzie nie zawsze mają dla ciebie czas, nie oznacza, że już cię nie lubią lub że przestałaś być dla nich ważna.
Istnieje świat, a to rozprasza. 

Sama powinnaś wiedzieć najlepiej.

20:24, bzium_87
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 lutego 2018
it would be better left unsaid.

No do kurwy nędzy, ile razy jeszcze będę musiała przerabiać te same historie, czy kiedyś zmądrzeję, czy zawsze będę już tępą strzałą. To przestało być zabawne, kochanieńka, więc może jednak weź się w garść i w końcu doprowadź się do jako takiego porządku.

23:33, bzium_87
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 stycznia 2018
lost it to trying.

Przypominajka: gdy ktoś ma na Ciebie wyjebane, Ty też miej wyjebane.

Masz co robić. Wiesz, co robić. Zajmij się sobą.

Nie spektaklem dla jednego widza, który i tak rozgląda się na boki i dłubie sobie w nosie. 

21:00, bzium_87
Link Komentarze (1) »
czwartek, 21 grudnia 2017
this is not the sound of a new man.

Dziś obchodzę trzydzieste urodziny i jest to dla mnie w chuj dziwne, na zasadzie jak to się stało, kiedy i dlaczego. Nie widzę szczególnie różnicy, bo siwe włosy miałam już po dwudziestce, a zmarszczki głównie od śmiechu. 

Siedzę sobie w domeczku i słucham Bon Ivera i ogarnia mnie jakieś dziwne uczucie, trochę smutek, trochę wdzięczność, trochę ból, a trochę zdziwienie.

Udało mi się kilka rzeczy w tym roku. Udało mi też się wielu rzeczy nie zjebać. 

Są wokół mnie osoby, bez których nic nie szłoby do przodu. Niektórzy są ze mną już bardzo długo, kilka poznałam w tym roku, a czuję, jakbyśmy znali się od zawsze. I myślę sobie, że z tego cieszę się najbardziej. Z przyjaźni od lat i z tych od pierwszego wejrzenia. Z tego, że ktoś bliski z daleka patrzy, czy wszystko jest dobrze i z tego, że mogę zadzwonić i powiedzieć chodźmy się napić, bo nie wytrzymam i pół godziny później będziemy dzierżyć flaszki w dłoni tak, jakby jutro miało nie nadejść. Z tego, że ktoś rozumie, że jestem bezsilna i nie potrafię nawet odpowiedzieć na wiadomość i z tego, że mogę mówić o głupstwach, które popełniłam bez bycia ocenianą. Z tych, którzy wciąż chcą do mnie przyjeżdżać i spędzać ze mną czas, z tych, którzy śmieją się z moich żarcików i z tych, którzy mnie opierdolą, gdy na to zasługuję.

Im dłużej o tym myślę, to wszystkie inne rzeczy wydają się tak bardzo nieważne, a wszystkie osiągnięcia tego roku sprowadzają się do tego, że akurat byli przy mnie ludzie, którzy stali za mną i w taki czy inny sposób popchnęli mnie do przodu, trzymali za ramię, biegli za mną, szeptali słowa otuchy lub po prostu byli.  

19:24, bzium_87
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 listopada 2017
wash your face off with a brick.
Czuję się tak, jakbym miała w brzuchu wielką czarną dziurę, która zmienia kształt i wielkość, ale ciągle tam jest. Próbuję ją zapchać fajkami, alkoholem, książkami, kawą, filmami, pracą, muzyką, koncertami, ale im więcej wrzucam rzeczy, tym więcej chce. 

Próbuję ciągle coś robić, żeby o niej nie myśleć, w dobry dzień, gdy dziura jest wielkości ziarnka słonecznika, zapisuję się na dodatkowe zajęcia, to dzisiaj, nadchodzi ten dzień, a ja mam ochotę leżeć na podłodze, bo dziura ma nagle rozmiar wanny. Wstaję jednak i idę, BO ZAPŁACIŁAŚ ZA TO, WIĘC IDŹŻE. Jestem za wcześnie, boję się small talku, więc chodzę zmarznięta po Mariensztacie, jest listopad i koło zera, mam za lekką kurtkę i pod nią koszulę, cieknie mi już z nosa, ale idę z papieroskiem, udaję, że wcale nie bez celu, że wcale nie nadchodzi atak paniki.

Zajęcia się udają, odpalam mój urok osobity, żarciki na całego, policja, proszę przyjechać, śmieszek na wolności. I czego się tak bałaś, no kurwa, nie mogę z Tobą czasem już. 

Wracam do domu, jakby trochę cieplej się zrobiło, dziura jakby uśpiona, może nie spędzę reszty wieczoru w pozycji horyzontalnej, chociaż pranie wstawić, cokolwiek.

Myśl o rzeczach, które Cię wzruszają, rozkazuję sobie codziennie rano, o tym piesku, którego głaskałaś i który miał taki mądry wzrok, jakby chciał powiedzieć ci, że wszystko będzie dobrze, myśl o tym, jak koty biegną Cię przywitać, myśl o kierowcach autobusów, którzy do siebie machają nadjeżdżając z przeciwnych stron, o tym, że widziałaś tak piękną dziewczynę, że aż straciłaś oddech na chwilę, a następnego dnia tak pięknego chłopaka, że znowu straciłaś oddech, o tym, że ludzie mają ulubione fragmenty w swoich ulubionych piosenkach, że ktoś Ci wysłał wiersz, kto w ogóle teraz podsyła wiersze, myśl o tym, że Twoja mama śmiała się z anegdotki, którą jej opowiedziałaś, że ktoś rozliczył lekcję tańca na rurze jako wydatek służbowy, kto to mógł być i jak do tego doszło, myśl o tym, że w Koluszkach jest Wydział Niedoręczalnych Przesyłek Poczty Polskiej i że musisz tam koniecznie pojechać na aukcję i kupić jakiś niedoręczony list czy przesyłkę. No i gołębie, zawsze taniec godowy gołębi, to Cię nigdy nie przestanie wzruszać. I jeszcze jak ktoś Ci proponuje, żebyście coś razem zrobili, albo Cię gdzieś zaprasza, o tym możesz myśleć, to też zawsze Cię przecież trochę wzrusza, że sama uważasz siebie za głupią pipę, jednak jest kilka wartościowych osób, które w jakiś tam sposób mimo wszystko Cię lubią i to Cię wzrusza za przeproszeniem w chuj.

Na kick-boxingu koleżanka mówi mi, że schudłam, że w ogóle nie mam brzucha, a ja już prawie żartuję, że to dlatego, że tam jest ta czarna dziura, że zjada wszystko i nic nie wypuszcza, ale to jest akurat coś, z czego można się śmiać.
Może inni też mają dziury, które próbują załatać, może wszyscy mamy mniejszą lub większą pustkę, może nie mówimy o tym, bo jakbyśmy zaczęli, to byśmy zaczęli się sypać i co wtedy by było, zostałyby po nas tylko te dziury. 

Są takie dni, gdy wstaję i wydaje mi się, że jej nie ma, że zniknęła, poszła w cholerę, ale to nieprawda. Wraca. Zawsze wraca, idę sobie do domu, nagle czuję, rozlewa się jak smoła, a przykre to bardziej niż oberwać z kopa w brzuch. Idź w pizdu, mówię, nie słucha. Mam nadzieję, że może kiedyś pójdzie, albo że nauczę się ją kontrolować. Albo że może kiedyś ją polubię i zacznie mnie wzruszać. 

00:04, bzium_87
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 232