since I was born I started to decay. now nothing ever, ever goes my way.
| < Wrzesień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Kategorie: Wszystkie | Phi
RSS
poniedziałek, 03 września 2018
what I’ve become is so burdensome

Gdy wyrywają Ci ząb i później spędzasz weekend szlochając przekonana, że umrzesz w samotności. 

Tak jakby to miała być jakaś nowość.

What the fuck, brain. 


19:40, bzium_87
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 kwietnia 2018
welcome to the jungle, are you gonna dance with me?

To, że ludzie nie zawsze mają dla ciebie czas, nie oznacza, że już cię nie lubią lub że przestałaś być dla nich ważna.
Istnieje świat, a to rozprasza. 

Sama powinnaś wiedzieć najlepiej.

20:24, bzium_87
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 lutego 2018
it would be better left unsaid.

No do kurwy nędzy, ile razy jeszcze będę musiała przerabiać te same historie, czy kiedyś zmądrzeję, czy zawsze będę już tępą strzałą. To przestało być zabawne, kochanieńka, więc może jednak weź się w garść i w końcu doprowadź się do jako takiego porządku.

23:33, bzium_87
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 stycznia 2018
lost it to trying.

Przypominajka: gdy ktoś ma na Ciebie wyjebane, Ty też miej wyjebane.

Masz co robić. Wiesz, co robić. Zajmij się sobą.

Nie spektaklem dla jednego widza, który i tak rozgląda się na boki i dłubie sobie w nosie. 

21:00, bzium_87
Link Komentarze (1) »
czwartek, 21 grudnia 2017
this is not the sound of a new man.

Dziś obchodzę trzydzieste urodziny i jest to dla mnie w chuj dziwne, na zasadzie jak to się stało, kiedy i dlaczego. Nie widzę szczególnie różnicy, bo siwe włosy miałam już po dwudziestce, a zmarszczki głównie od śmiechu. 

Siedzę sobie w domeczku i słucham Bon Ivera i ogarnia mnie jakieś dziwne uczucie, trochę smutek, trochę wdzięczność, trochę ból, a trochę zdziwienie.

Udało mi się kilka rzeczy w tym roku. Udało mi też się wielu rzeczy nie zjebać. 

Są wokół mnie osoby, bez których nic nie szłoby do przodu. Niektórzy są ze mną już bardzo długo, kilka poznałam w tym roku, a czuję, jakbyśmy znali się od zawsze. I myślę sobie, że z tego cieszę się najbardziej. Z przyjaźni od lat i z tych od pierwszego wejrzenia. Z tego, że ktoś bliski z daleka patrzy, czy wszystko jest dobrze i z tego, że mogę zadzwonić i powiedzieć chodźmy się napić, bo nie wytrzymam i pół godziny później będziemy dzierżyć flaszki w dłoni tak, jakby jutro miało nie nadejść. Z tego, że ktoś rozumie, że jestem bezsilna i nie potrafię nawet odpowiedzieć na wiadomość i z tego, że mogę mówić o głupstwach, które popełniłam bez bycia ocenianą. Z tych, którzy wciąż chcą do mnie przyjeżdżać i spędzać ze mną czas, z tych, którzy śmieją się z moich żarcików i z tych, którzy mnie opierdolą, gdy na to zasługuję.

Im dłużej o tym myślę, to wszystkie inne rzeczy wydają się tak bardzo nieważne, a wszystkie osiągnięcia tego roku sprowadzają się do tego, że akurat byli przy mnie ludzie, którzy stali za mną i w taki czy inny sposób popchnęli mnie do przodu, trzymali za ramię, biegli za mną, szeptali słowa otuchy lub po prostu byli.  

19:24, bzium_87
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 232